TATRY ZACHODNIE

Otargańce, Raczkowa Czuba (Jakubina)
17 lipca 2011 r.

Linia Tatry Zachodnie Linia

W poprzek Tatr Zachodnich?
Czemu nie - przez Otargańce i Dolinę Chochołowską

W ubiegłym roku wyprawę w poprzek Tatr Zachodnich uniemożliwiły warunki atmosferyczne, które spowodowały, że wędrówkę po graniach górskich musieliśmy zamienić na eksplorację górskiej jaskini. Dziś prognozy są dla nas bardzo sprzyjające, aczkolwiek dość fartowne patrząc na to co było wcześniej i na to czego można spodziewać się jutro. Mamy jednodniowe okienko idealnej pogody. Jednak nieoczekiwanie o poranku pojawiają się inne utrudnienia, które mogą zagrozić wyprawie. Problemy z transportem opóźniają nasz wyjazd i zabierają cenny czas, niezbędny do zrealizowania zaplanowanej trasy, wyjątkowo długiej i wyczerpującej.

Na trasę wyruszamy późno, bo dopiero o godzinie 1035. Wędrówkę rozpoczynamy nieopodal słowackiego ośrodka turystycznego "Rakova" położonego około 4 km od drogi zwanej Tatrzańską Drogą Młodości (nr 537). Prowadzi tu asfaltowa droga odchodząca w miejscowości Przybylina od Tatrzańskiej Drogi Młodości. W 5 minut docieramy do węzła szlaków turystycznych u wylotu Doliny Wąskiej (słow. Úzka dolina - Ústie) położonego na wysokości 889,9 m n.p.m. Niebieskim szlakiem idziemy w górę Doliny Wąskiej leśną drogą gruntową, wciskającą się pomiędzy stromo opadające, zalesione zbocza, obok dużego Raczkowego Potoku. Jest to krótka dolina i po 20 minutach marszu rozdziela się na dwie inne: Jamnicką na zachód i Raczkową na wschód. W tym miejscu mamy rozdroże szlaków do obu dolin, położone na wysokości 950 m n.p.m. Zmieniamy szlak na zielony, który wspólnie z żółtym prowadzi na niedużą polanę o nazwie Niżnia Łąka (słow. Ni~ná lúka) położoną na wysokości 945 m n.p.m. Tu przy turystycznej ławce ze stolikiem mamy kolejny węzeł szlaków, na którym żółty odchodzi do Doliny Raczkowej, a zielony na Raczkową Czubę, przez Otargańce. W tym miejscu dociera do nas to na co wskazywała gęstość poziomic na mapie - podejście będzie bardzo ostre.

Początek wędrówki u wylotu Doliny Wąskiej (889,9 m n.p.m.).
Początek wędrówki u wylotu Doliny Wąskiej (889,9 m n.p.m.).

Najpierw kilka minut podejścia wśród wysokich traw po zboczu, w mocno grzejącym słońcu, które już teraz zapowiada wędrówkę w pocie czoła. Na szczęście po kilkunastu minutach wchodzimy w gęsty las. Słońce już tak nie doskwiera, ale stromo jest bardzo. To podejście godne góry na którą wchodzimy, bo Raczkowa Czuba jest przecież drugą co do wysokości w Tatrach Zachodnich. Ścieżka biegnie najczęściej dość szybkim trawersem, tak, że co kilkanaście kroków zmienianym kierunek marszu - to na zachód, to na wschód i z powrotem, i tak bez końca. W niewielu miejscach daje nam wytchnienie i często przystajemy na chwilkę dla wyrównania oddechu i zaspokojenia pragnienia.

Około godziny 1215 pojawiają się pierwsze pędy kosodrzewiny, a więc z pewnością niebawem przekroczymy wysokość 1500 m n.p.m. 15 minut później drzewa zupełnie znikają i przebijamy się już wyłącznie przez kosodrzewinę. Nieco wyżej znika dominacja kosodrzewiny, a zbocze urozmaicają trawiaste połacie i skały. Znowu musimy przyzwyczaić się do intensywnych promieni słonecznych, w czym pomaga delikatna bryza, muskająca nas od tyłu.

O godzinie 1245 osiągamy pierwszy wierzchołek Małych Otargańców (słow. Malé Otrhance) - Ostredok sięgający 1674 m n.p.m. Na jego skałach urządzamy sobie postój. Musimy zebrać siły, bo w dalszym ciągu wiele jeszcze przed nami. Widać kolejne strome zbocze wznoszące się prawie 250 m wyżej od nas. Z drugiej strony mamy już niezłą panoramę na Tatry Niżne i Kotlinę Liptowską. Poprzez szczelinę Doliny Wąskiej widać Przybylinę (słow. Pribylina) - jedną z większych wsi liptowskich. W połowie XIX wieku wioska ta była przystankiem dla wycieczek na Krywań, gdzie wynajmowano konie i przewodników. Istnieje pod tym względem podobieństwo do naszej Bukowiny Tatrzańskiej ze swoim Klinem, gdzie zatrzymywały się w tym samym celu wycieczki zmierzające w kierunku Morskiego Oka.

Ostredok (wierzchołek południowy 1674 m n.p.m.) - pierwszy odpoczynek
Ostredok (wierzchołek południowy 1674 m n.p.m.) - pierwszy odpoczynek.

O godzinie 1300 zbieramy się w dalszą wędrówkę. Omijamy od zachodniej strony wyższy wierzchołek Małych Otargańców o wysokości 1714 m n.p.m. Obchodząc ten wierzchołek pokonujemy lekko eksponowane, niewysokie zejście po skałach. Szybko zaczynamy kolejne mozolne podejście. Podczas tej wspinaczki, oglądając się za siebie zauważyć można, iż na północ od najwyższego wierzchołka Małych Otargańców ciągnie się około 100 metrowy rów grzbietowy. Nie raz jeszcze spoglądamy w tamtą stronę, przy okazji musowych przystanków dla złapania oddechu. W niektórych miejscach jest tak stromo, że trzeba sobie pomóc rękoma. W pewnych fragmentach nasza ścieżka biegnie w pobliżu urwistych skarp, a nawet po podciętej skale. Otaczające plenery zaczynają być nieprawdopodobnie pięknie.

Niesamowite przeżycia wyzwala też wędrówka wąską granią, której zbocza opadają stromo po obu stronach 800-900 metrów w dół. Przez chwilę mamy przyjemność wędrówki wąską ścieżką biegnącą wzdłuż zachodniego zbocza grani. Pod samym szczytem ścieżka ta wprowadza nas na skały, po których wspinamy się już ostro w górę na Niżnią Magurę (słow. Ni~na Magura). Skalna część wierzchołkowa jest nieco rozciągnięta wzdłuż grani, a szlak prowadzi nas teraz właśnie po niej, tj. wąskim skalnym grzbietem, opadającym na boki kilkanaście metrów w dół ku silnie stromym zboczom.

Wspinaczka na Niżnią Magurę; za nami widać Małe Otargańce.
Wspinaczka na Niżnią Magurę; za nami widać Małe Otargańce.

Szlak omija jednak wierzchołek Niżniej Magury, sięgający wysokości 1920 m n.p.m. Przechodzimy poniżej niego około godziny 1350, schodząc po skałach nieco poniżej grzbietu, na jego zachodnią stronę. Chwilę idziemy ekscytującą ścieżką wcinającą się w prawie pionowe trawiasto-skalne zbocze. W pobliżu północnego zbocza wierzchołka Niżniej Magura ścieżka zaczyna wznosić się do góry, do miejsca, gdzie znów pomocne są ręce. Po wejściu na opadający ku przełęczy grzbiet, przechodzimy na jego drugą stronę schodząc po ekspozycyjnych skałach. Trochę dalej ścieżka ciągnie się środkiem grani, dostarczając nam widoków na zachodnią i wschodnią stronę

. Niżnia Magura (1920 m n.p.m.) widziana z Małych Otargańców.
Niżnia Magura (1920 m n.p.m.) widziana z Małych Otargańców.

Na Niżniej Magurze.
Na Niżniej Magurze.

Eksponowana ścieżka wokół wierzchołka Niżniej Magury.
Eksponowana ścieżka wokół wierzchołka Niżniej Magury.

Grań przed szczytem kolejnej Magury jest postrzępiona. Występują na niej garby skalne, na których niekiedy trzeba podeprzeć się lub podciągnąć. Tak o około godziny 14.45 osiągamy Pośrednią Magurę (słow. Prostredna Magura). Jej wierzchołek jest bardzo charakterystyczny, bo jest mocno pofalowany. W najwyższym punkcie osiąga 2050 m n.p.m.

Pośrednia Magura (2050 m n.p.m.) widziana od południa ze szlaku.
Pośrednia Magura (2050 m n.p.m.) widziana od południa ze szlaku.

Pośrednia Magura jest najciekawszym fragmentem Otargańców. Szlak faluje tu podobnie jak cała Magura w górę i w dół prowadząc granią, choć niekiedy schodzi z niej na chwilę nieco poniżej, trawersując zbocze. Dużo tu miejsce eksponowanych, wąskich przejść po urwistych skałach. Wędrówka po tych skałach staje się pasjonująca nie tylko ze względu na wspaniałe, otaczające widoki, ale również piękną formę grani po której stawiamy nasze stopy. Ekspresja skalnych wierchów tworzących grań Otargańców jest osobliwością w Tatrach. Są one tak samo unikatowe, jak Rzędowe Skały pod Siwym Wierchem. Posiadają wyjątkowe formy skalne, choć nie tworzą skalnych labiryntów ze względu na niewielką szerokość całej grani. Jednak dzięki temu, że ciągną się one wąską granią czujemy wokół siebie o wiele więcej powietrza i przestrzeni. Poszarpane Otargańce przez cały czas wędrówki są jak niebiańska galeria widokowa. A wszystko to na ogromnej wysokości ponad dnem Doliny Raczkowej z jednej strony i Doliny Jamnickiej z drugiej strony. Szczególnie atrakcyjnie prezentują się najbliższe szczyty: Barańców, Smreka, Rohaczy, Starorobociańskiego Wierchu, czy grani Bystrej, które cały czas zmieniają swoje oblicze w miarę naszego przemieszczania się i zmianie kąta patrzenia. Pomiędzy wierzchołkami najbliższych gór pojawiają się tu i ówdzie bardziej odległe.

Widok w kierunku Rohaczy.
Widok w kierunku Rohaczy.

Za Pośrednią Magurą pokonujemy niewielki garb i znów idziemy w górę. Tym razem po mniej atrakcyjnych szarozielonych głazach, które pokrywają strome zbocza kolejnej góry. Wygląd tej góry z przełęczy łudząco przypomina Raczkową Czubę, ale oczywiście nie jest to ona. To Wyżnia Magura (słow. Vyaná Magura), której wierzchołek sięgający 2095 m n.p.m. zdobywamy o godzinie 15.30. Stąd chwilowo przysłonięta Raczkowa Czuba prezentuje się już w pełnej okazałości jako następny cel na trasie naszej wędrówki.

Wyżnia Magura (2095 m n.p.m.) widziana od południa ze szlaku.
Wyżnia Magura (2095 m n.p.m.) widziana od południa ze szlaku.

Dalej szlak obniża się przez chwilę w dół, a następnie pnie się stromo w górę trawiastym zboczem na Raczkową Czubę. Dochodzi już 16.05, gdy stajemy na wierzchołku Raczkowej Czuby, ze słowackiego zwanej Jakubiną. Jest to najwyższy szczyt w masywie Otargańców i drugi co do wysokości szczyt Tatr Zachodnich, liczący 2194 m n.p.m. Jej wierzchołek góruje nad pozostałymi, dając nam bardzo rozległą panoramę widoków, uchodzącą za jedną z najładniejszych w Tatrach. Stromymi, kamienno-trawiastymi zboczami wznosi się około 500-700 metrów ponad otaczającym go dolinami. Z jej nieporośniętych kosodrzewiną zboczy w zimie zsuwają się potężne lawiny, jedne z największych w Tatrach. Siadamy tu, by posilić się i zregenerować siły, ale okazuje się, że o ile jeszcze 100 metrów niżej było upalnie, to tu wiejący wiatr bardzo wychładza. Siedząc tu dłużej trzeba założyć kurtkę, a nawet kaptur lub czapkę na głowę. Dlatego też nie przeciągamy naszego pobytu na Jakubinie. Po około 15 minutach zaczynamy schodzić w kierunku Jarząbczego Wierchu.

Raczkowa Czuba, słow. Jakubina (2194 m n.p.m.).
Raczkowa Czuba, słow. Jakubina (2194 m n.p.m.).

Teraz będziemy już z każdym zdobytym szczytem obniżać swoją wysokość. Czujemy już zmęczenie i nikogo to nie dziwi. Za nami dość forsowna trasa z sumarycznym przewyższeniem blisko 1500 metrów. Przed nami jeszcze daleka droga. Trochę pośpiesznym krokiem, na tyle ile się da, schodzimy ku granicy słowacko-polskiej. Zbocze Raczkowej Czuby, po którym schodzimy usłane jest głazami skalnymi. Trzeba uważnie pilnować znaków naszego zielonego szlaku, by nie zbłądzić na tym skalnym rumowisku. Już kilka metrów poniżej wierzchołka Raczkowej Czuby robi się dużo cieplej.

Z prawej strony na dnie Zadniej Doliny Raczkowej na zielono-trawiastej murawie kontrastują Raczkowe Stawy (słow. Ra kove plesá) o czerwono zabarwionej linii brzegowej. Doskonale widać trzy większe stawy, ale w całej Dolinie Raczkowej jest jeszcze kilka niżej położonych, niewielkich stawków okresowo wysychających. Z trzech stawów, które widzimy wypływa Raczkowy Potok.

Na Jarząbczy Wierch (słow. Hrubý vrch) o wysokości 2137 m n.p.mwchodzimy o godzinie 1645. Jego wierzchołek znajduje się po stronie słowackiej. Linia graniczna biegnie trochę niżej i dalej na północ. Widoki z Jarząbczego Wierchu są równie piękne jak z Raczkowej Czuby zarówno na wschód jak i zachód, a także na północ tj. leżącą po polskiej stronie Dolinę Jarząbczą. Schodzimy do czerwonego szlaku granicznego i skręcamy nim w kierunku Kończystego Wierchu. Od strony północnej zbocza Jarząbczego Wierchu są bardzo zadziorne. Chwilami trzeba przypomnieć sobie o pomocnych dłoniach przy schodzeniu po stromych skałach. Dalej już równą ścieżką po grzbiecie, aż do Jarząbczej Przełęczy (1954 m n.p.m.), gdzie szlak przebiega w pewnej ekspozycji przez skałki. Za przełęczą znów łatwą ścieżkę lekko wznoszącą się ku Kończystemu Wierchowi.

Na Jarząbczym Wierchu (2137 m n.p.m.).
Na Jarząbczym Wierchu (2137 m n.p.m.).

Raczkowa Czuba, (słow. Jakubina), a u jej stóp Raczkowe Stawy - widok z Jarząbczej Przełęczy.
Raczkowa Czuba, (słow. Jakubina), a u jej stóp Raczkowe Stawy - widok z Jarząbczej Przełęczy.

Na szczyt Kończystego Wierchu (słow. Kon ista) o wysokości 2002 m n.p.m. docieramy o godzinie 1730. Stąd dopiero widać w pełni olbrzymią Raczkowej Czuby, od stóp po sam wierzchołek. Na Kończystym Wierchu żegnamy się z Raczkową Doliną i zielonym szlakiem schodzimy na stronę polską. Zejście z Kończystego Wierchu jest strome, ścieżka na całej szerokości pokryta jest drobnym kamieniem. To trochę utrudnia wędrówkę, ale tylko do położonej poniżej Dudowej Przełęczy. Dalej mamy bardzo wygodną ścieżkę, którą obchodzimy trawiaste wzniesienie Czubika (1845 m n.p.m.).

Na szczycie Kończystego Wierchu (2002 m n.p.m.).
Na szczycie Kończystego Wierchu (2002 m n.p.m.).

Podczas wchodzenia na Trzydniowiański Wierch z prawej urzeka Kominiarski Wierch. Schodzące coraz niżej słońce rzeźbi jego wapienie swoimi promieniami. Trochę bardziej na prawo, za kolejnymi grzbietami intryguje strzelisty, wapienny wierzchołek. Zastanawiamy się co to może być? Po dokładnym przyjrzeniu się widać na nim delikatną pionową rysę. To krzyż, a więc to Giewont w nietypowej pozie.

Teraz szybko wspinamy się na pierwszy, niższy wierzchołek Trzydniowiańskiego Wierchu o wysokości 1758 m n.p.m. Można było go obejść ścieżką od wschodniej strony, ale byliśmy prawie na szczycie, gdy spostrzegliśmy taką możliwość. Trochę się nam spieszy, bo słońce coraz szybciej zbliża się ku horyzontowi. Drugi wierzchołek Trzydniowiańskiego Wierchu o wysokości 1762 m n.p.m. mijamy o godzinie 1805. Mijając go zmieniamy zielony szlak na czerwony, którym zmierzamy na grzbiet Kulawca. Z lewej od samego Jarząbczego Wierchu mamy też jak na dłoni całą Dolinę Jarząbczą. Próbujemy odnaleźć końcowy punkt znajdującego się w niej szlaku papieskiego. Znakomicie prezentują się charakterystyczne Mnichy Chochołowskie. A tak w ogóle to dookoła jest pięknie, ale spieszmy się, bo nie zdążymy przed zmrokiem.

Widok na Kominiarski Wierch (poniżej z lewej mamy wzniesienie Czubika).
Widok na Kominiarski Wierch (poniżej z lewej mamy wzniesienie Czubika).

Do wylotu Doliny Chochołowskiej jeszcze kawał drogi. Grzbiet Trzydniowiańskiego Wierchu zaczyna opadać w jego kierunku, jeszcze dość łagodnie, ale ścieżkę przecinają na różnej wysokości liczne gałęzie i korzenie. To męczący fragment trasy, tym bardziej, że nogi mamy już dość zmęczone. Gdy wchodzimy w pas leśny pojawia się jednak coś gorszego dla nóg, ostre zejście w dół usłane drewnianymi stopniami, niekiedy bardzo wysokimi. Schodki wiją się na prawo i lewo. Nie możemy doczekać się ich końca. Udaje się w końcu dojść do Krowiego Żlebu, w którym prowadzona jest zrywka drzew. Krowim Żlebem schodzimy kamiennymi stopniami, potem wchodzimy na gruntową drogą. W jednym miejscu przeskakujemy po wystających kamieniach przez przepływającą przez nią wodę.

Tatrzański las

O godzinie 1915 przechodzimy przez Polanę Trzydniówka. Słońce zniknęło już gdzieś za graniami górskimi. Przez moment zastanawiamy się: może by tak skorzystać z wypożyczalni rowerów i zjechać w dół. Eeee, gdzie tam! Trudy wędrówki spowodowały, że grupa nieco się rozciągła. Mamy trochę dystansu przed zamykającymi, a poza tym nogi jakoś teraz same niosą. Dlatego kontynuujemy pieszą wędrówkę zielonym szlakiem w dół Doliny Chochołowskiej. Do Siwej Polany docieramy o godzinie 2020, a 10 minut później jesteśmy przy szlabanie wjazdowym na jej drugim krańcu.

Siwa Polana - w oczekiwaniu na autokar dzielimy się wrażeniami z trasy.
Siwa Polana - w oczekiwaniu na autokar dzielimy się wrażeniami z trasy.

Kończymy niezwykle udaną wędrówkę w poprzek Tatr Zachodnich. Jesteśmy pod wrażeniem przebytej trasy ilości zdobytych szczytów, wykonanych podejść. Siedząc teraz w domowym zaciszu trudno jest skierować myśli ku codziennym obowiązkom. Nie mogą zniknąć sprzed oczu cudowne obrazy opadających gani po obu stronach ścieżki naszej wędrówki, pięknych panoram, a w przede wszystkim osobliwej enklawy na terenie Tatr, jaką bez wątpienia są Otargańce.

Dorota i Marek Szala    

Linia

Trasa:

  • Ra kova (Úzka) Dolina - Rázcestie Ni~na lúka (944 m) - Otrhance - Jakubina (2194 m) - Hrubý Vrch (Jarząbczy Wierch) - Kończysty Wierch - Trzydniowiański Wierch - Polana Trzydniówka/Dolina Starorobociańska - Polana Huciska - Siwa Polana.

"Jakubina (Raczkowa Czuba)" - 17.07.2011

Data
odbycia
wycieczki
Trasa wycieczki Nr grupy
górskiej
wg reg. GOT
Punktów
wg reg.
GOT
Czy
przodownik
był obecny
17.07.2011 Raczkowa ( Wąska ) Dolina - Rozejście   Niżna Łąka (968 m) Słowacja 3 Tak
17.07.2011 Niżna Łąka - Jarząbczy Wierch (2137 m) Słowacja 19 Tak
17.07.2011 Jarząbczy Wierch - Kończysty Wierch T.02 3 Tak
17.07.2011 Kończysty Wierch - Trzydniowiański Wierch T.02 2 Tak
17.07.2011 Trzydniowiański Wierch - Polana   Trzydniówka T.02 3 Tak
17.07.2011 Polana Trzydniówka - Polana Huciska T.02 2 Tak
17.07.2011 Polana Huciska - Siwa Polana T.02 4 Tak
  RAZEM 36  
Linia
Relacja fotograficzna - Dorota i Marek Szala
Relacja fotograficzna - Wojciech Grabania
Linia Powrót
copyright