Stare Wierchy + Koninki + narty
14 styczeń 2012 r.

Linia
Kierownik wycieczki: Eugeniusz Halo - Przodownik GOT
Ilość uczestników: 31
Pogoda: piękna zima

Zima w Gorcach

Stare Wierchy - polana w Gorcach znajdująca się na grzbiecie odchodzącym od Turbacza do Rabki, na obrzeżach enklawy Gorczańskiego Parku Narodowego. Na polanie, na wysokości 973 m n.p.m. znajduje się schronisko PTTK na Starych Wierchach. Rozległa polana jeszcze w 2008 jest użytkowana rolniczo. Dawniej przez polanę tę prowadziła kołowa droga ze Szczyrzyca przez Mszanę Dolną, Porębę Wielką, Obidową i Klikuszową do Nowego Targu. Był to fragment drogi z Krakowa na Węgry, cała droga nosiła nazwę Drogi Królewskiej. O drodze tej wspominają dokumenty z 1255. Za przejazd nią pobierano myto. Dla podróżnych działała na Starych Wierchach karczma, często była ona odwiedzana przez zbójników. Według podań ludowych właściciela karczmy "chłopcy zza bucka" (jak nazywano zbójników) związali łańcuchem i utopili w potoku. Z polany widoki na Tatry i Babią Górę. W górnym, wschodnim rogu polany skrzyżowanie szlaków turystycznych.

Potęgujący się głód ziemi pchał chłopów porębieńskich coraz dalej w górę potoku Koninka, w poszukiwaniu nowych terenów rolniczych i hodowlanych. Ziemia między hutą, a wsią Porębą Wielką, w znacznej części już wylesiona zajmowano pod uprawę. Z czasem wyodrębniła się osada Koninki, jako osobna wieś znana dopiero w XIX wieku. W cichej, głębokiej kotlinie leży górska wioszczyna Koninki. Przytuliły ją Gorce do piersi o objęły z dwóch stron ramionami. Dookoła spadającej roztoki leśnej rozłożyły się osiedla mniejsze i większe, po dwa, cztery i więcej zabudowań. Grunta jałowe, kamieniste podnoszą się z obydwu stron wody ku ogołoconym z lasów górom. Na wąskich, poprzecinanych wysokimi miedzami zagonach szarzeją nierzadko potracone kępy, zarośnięte gęstą krzewiną. Stoki gór pokryły nagie, kamieniste ugory, na których bydło rokrocznie zberczy zębami po próżnicy. W Koninkach cicho żyją ludzie. Góry odcięły ich od świata, z którym łączy ich tylko jarmark, odpust lub jakie wielkie święto.

Linia

Narciarska ucieczka od zgiełku miasta do Koninek

Koninki to przysiółek wsi Poręba Wielka w powiecie limanowskim. Położone są w gorczańskiej dolinie potoku Koninka, otoczone stokami Tobołowa, Tobołczyka, Turbaczyka, Czechowej Góry i Starmachowskiego Gronia. Prowadzi do nich asfaltowa szosa (a dziś raczej śnieżna) z Poręby Wielkiej, która dobiega do parkingu, znajdującego się nieopodal wyciągu krzesełkowego "Tobołów". Do tego ustronnego zakątka przyciągnęła nas aura, bo w końcu sypnęło dużym śniegiem i w tutejszej okolicy zawitała wspaniała zima, taka jaka przedstawiana jest na pocztówkowych fotografiach, gdzie biel emanuje klimatyczne ciepło na przekór faktycznej srogości zimowej aury.

Z parkingu w Koninkach mamy tylko kilkadziesiąt metrów do dolnej stacji wyciągu krzesełkowego. Z pułapu dolnej stacji wyciągu krzesełkowego widać tylko końcowy odcinek nartostrady. Wygląda imponująco pod względem nachylenia trasy. Miejmy nadzieję, że poradzimy sobie z nią. Wyciąg krzesełkowy jest nietypowy, bowiem jest jednoosobowy. Zapewnia on przepustowość 500-600 osób na godzinę. Jednak o dziwo nie ma czasochłonnych kolejek, mimo wielu przybyłych narciarzy spragnionych tego na co tak długo czekali.

W pobliżu wyciągu znajduje się ładny kompleks ośrodka konferencyjno-wypoczynkowego "Ostoja Górska". Za nim znajdują się dwa małe wyciągi narciarskie: "Hutek" dla dzieci i początkujących o długości 50 m, "Polana Hucisko" o długości 350 m dla przynajmniej średnio zaawansowanych narciarzy. Być może wypadałoby nam zostać przy tych wyciągach, bo Ela i Alicja jeszcze uczą się jazdy, ale magnetyzm reprezentacyjnej nartostrady jest zbyt silny. Najwyżej najbardziej strome odcinki będziemy pokonywać obok tzw. "drabinką" lub po prostu na butach. Stok wytyczony został na górze Tobołów (966 m n.p.m.), znajdującej się w bocznym grzbiecie Obidowca odchodzącym na północ. Zbocza góry są porośnięte gęstym lasem, ale w okolicach szczytowych znajdują się malownicze polany: Jaworzyna Porębska, Starmaszka i polana Tobołów (zwana również polaną Tobole). To na tej ostatniej z wymienionych rozpoczyna się na wysokości 964 m n.p.m. podstawowa trasa narciarska o długości 1450 m. To najdłuższa nartostrada w Gorcach.

Krzesełko dość sprawnie wyciąga nas przez wąską przecinkę leśną na położoną 309 m wyżej polanę Tobołów. Oprószone puchem gałązki drzew są niemal na wyciągnięcie ręki. Gęsty las zupełnie zasłania nam widoki na nartostradę, dlatego wciąż nie wiemy co nas czeka. Otacza nas tylko głucha cisza zakłócana stukotem zaczepu krzesełka przetaczającego się po rolkach prowadzących linę wyciągu. Praktycznie cała infrastruktura narciarska "Tobołów" (poza otoczeniem dolnej stacji wyciągu krzesełkowego) znajdują się na terenie Gorczańskiego Parku Narodowego, gdzie przyroda rządzi się swoimi prawami, a wpływ człowieka jest minimalizowany. Przecinamy trasę biegową i wkrótce wyjeżdżamy z lasu na polanę Tobołów.

Z polany tej przy odpowiednich warunkach atmosferycznych rozciągają się ładne widoki, ale nie dziś bo nad Gorcami wiszą ciężkie chmury śniegowe, z których od czasu do czasu gęsto sypie. Gogle stają się wtedy niezbędne. Jednak mimo tego polana ta wygląda jak plan filmowy do zimowej baśni.

W kierunku północnym (tj. na prawo względem opadającej nartostrady) widać nieodległą kulminację góry Tobołów sięgającą 966 m n.p.m. Górna stacja wyciągu krzesełkowego ze znajdującym się obok niej punktem gastronomicznym usytuowane są na wysokości nieco niższej, 953 m n.p.m. Za kulminacją Tobołowa, na Polanie Starmaszka znajdują się jeszcze dwa krótsze wyciągi narciarskie: "Starmaszka" o długości 350 m i "Gigant" o długości 200 m. Oba przeznaczone są dla początkujących narciarzy, ale w tym sezonie nie zostały jeszcze uruchomione.

Polana Tobołów - widok w kierunku szczytu Tobołów (966 m n.p.m.). Polana Tobołów - widok w kierunku szczytu Tobołów (966 m n.p.m.).

Trzeba wiedzieć, że polana Tobołów to miejsce upatrzone nie tylko przez narciarzy zjazdowych. Widać tu przebiegających narciarzy biegowych. Ponadto spotykają się tu sympatycy freeskiing'u (czyli akrobacji narciarskich), dla których zbudowano tu liczne urządzenia techniczne oraz tzw. "hopki" do skoków. To oni powstrzymują nas od puszczenia się w dół stoku zjazdowego. Ich powietrzne skoki i ewolucje zapierają nam dech w piersiach. Poza wielbicielami różnorodnych desek na polanie Tobołów spotykamy również licznych turystów pieszych - wszak wiedzie tędy jedna z krótszych dróg na Turbacz, a także na Stare Wierchy.

Czas jednak na nasz zjazd, pierwszy, zapoznawczy. Z polany Tobołów nartostrada lekko stromo opada w kierunku granicy lasu. Tam delikatnie skręca w lewo, robi się nieco węższa, znacznie łagodnieje i biegnie dalej dość płasko. Jest to odcinek bardzo rozprężający, który w samodzielnym oznakowaniu stopnia trudności nie zasługuje na coś wyższego niż najniższy zielony stopień trudności. Po jakimś czasie pokonujemy krótki, nieco bardziej stromy uskok i znów płasko, nieco bardziej na prawo. Niewielkie nachylenie stoku nie trwa jednak na tym odcinku dość długo. Po chwili nartostrada zwiększa swoją stromość, skręcając delikatnie na lewo. Tutaj zmienia się oznakowanie stopnia trudności trasy z niebieskiego na czerwone.

Na stoku

Nartostrada robi się zauważalnie szersza i dobrze, że jest więcej miejsca. Dzięki temu łatwiej można sobie wybrać dogodny, bezkolizyjny tor zjazdu. Bezproblemowo mogą wyprzedzać nas szybsi narciarze, a sami mamy sporo miejsca na szerokie skręty, umożliwiające spokojną jazdę. Trasa szerokim łukiem skręca w prawo, a następnie załamuje się bardziej w dół skręcając na lewo.

Tutaj szybko kompensujemy wysokość. Tutaj szybko kompensujemy wysokość.

Najbardziej stromy odcinek nartostrady. Najbardziej stromy odcinek nartostrady.

Przed nami widać już zabudowania ośrodka "Ostoja Górska" i znajdujących się obok niego krótszych wyciągów narciarskich. Widok ich uświadamia nam, ze wciąż jesteśmy względem nich dość wysoko, choć większość nartostrady mamy już za sobą. Szczyty górskie znajdujące się przed nami po drugiej stronie doliny wydają się być na tej samej wysokości co my. Są to: Basilka 1023 m n.p.m. (najbliżej nas nieco z lewej), za nią na wprost nas Turbaczyk 1078 m n.p.m., a bardziej na prawo, w głębi krótkiej doliny widać zbocza grzbietu odchodzącego od Czoła Turbacza. W takiej scenerii trasa narciarska znacznie przybiera na stromości, szybko kompensując różnicę wysokości.

Widok ze stoku: Basilka 1023 m n.p.m. Widok ze stoku: Basilka 1023 m n.p.m. (najbliżej nas nieco z lewej), za nią na wprost nas Turbaczyk 1078 m n.p.m., a bardziej na prawo, w głębi krótkiej doliny widać zbocza grzbietu odchodzącego od Czoła Turbacza.

W tymże też miejscu po prawej stronie znajduje się górna stacja wyciągu orczykowego "Polana Huciska". Dziś jest nieczynna, a wielu zjeżdżających z Tobołowa skręca ku niej robiąc sobie przy niej przystanek przed ostatecznym zmaganiem. Końcowy odcinek nartostrady robi wrażenie, zarówno z dołu, jak i z góry. W najtrudniejszym, najbardziej stromym fragmencie jest bardzo szeroki dzięki równoległej trasie narciarskiej. Jednak jak się okazuje (wbrew temu czego wcześniej się spodziewaliśmy) i jego można okiełznąć, co pokazały narciarskie adeptki - Ela i Alicja.

Pokonanie go sprawiło, że następny zjazd i kolejne stały się już istną przyjemnością, nie ograniczoną przez barierę emocjonalną, czy psychologiczną. Trzeba dodać, że warunki śniegowe mamy tu dziś wyśmienite. Spodziewane oblodzenia po ostatnich dodatnich temperaturach jeśli są, to szczelnie przykryte warstwą sztucznego i naturalnego śniegu. Pokonana nartostrada jest bardzo zróżnicowana, ale jej powierzchnia na całej długości równa, pozbawiona naturalnych wybrzuszeń i muld.

Kilkugodzinny pobyt na stokach Tobołowa oderwał nas od miejskiego zgiełku, otoczył ciszą i spokojem. Piękna zimowa pogoda towarzyszyła nam do ostatniego zjazdu. A gdy już kończyliśmy ostatni zjazd opad śniegu tak zgęstniał, że w minucie wyglądaliśmy jak żywe bałwany na nartach. Tak Koninki żegnały nas, zachęcając do ponownego przyjazdu, dając znak, że prawdziwego i świeżego śniegu napewno nie zabraknie.

To jeszcze nie wszystko, bo dzisiejszego dnia nasza historia toczyła się dwutorowo. W międzyczasie, przez śnieżny puch pokrywający Stare Wierchy i Obidowca przedzierała się do Koninek inna grupa uciekinierów od miejskiego zgiełku, ale to już inna opowieść.

Marek Szala            


Linia

Przez Stare Wierchy do Koninek

W końcu doczekaliśmy się prawdziwej zimy. Sypnęło obficie śniegiem przynajmniej tutaj, w dolinie potoku Poniczanka, w wiosce Ponice położonej na terenie gminy Rabka-Zdrój, skąd rozpoczynamy zimową wędrówkę na gorczańskie Stare Wierchy. Przy zaśnieżonej wiejskiej drodze szybko znajdujemy zielone znaki szlaku. Kilka minut później, gdy mija już godzina 900 skręcamy w lewo na gorczańskie stoki. Zostawiamy za sobą ponickie zabudowania i wchodzimy w ciasny wąwóz, pnący się między polami w kierunku lasu.

Tęskniliśmy za taką zimą jaka zapanowała tutaj. Wszechobecny biały puch sprawia, że momentami mamy chęć wytarzać się w nim jak małe dzieci, pozostawić na nim ślad orła, obsypać nim współwędrowca, czy też strącić z gałązek śnieg na głowę sąsiada. Śniegu jest coraz więcej i ciągle prószy. Przecieramy szlak. Trzeba uważać, żeby go nie zgubić, bo jego znaki zazwyczaj pokrywa warstewka śniegu, a ścieżki w ogóle nie widać.

W miarę zdobywania wysokości coraz bardziej nogi toną w puchu. Coraz częściej śnieg sięga po kolana. Wielu wędrowców z naszej grupy przemierzało już tę drogę wiele razy. To oni czuwają na tym byśmy bezpiecznie dotarli do celu. Doskonale znają niemal każdy pień, każde drzewo przy szlaku, każdą polankę, każdą skarpę.

Turyści na trasie

O godzinie 1030 wychodzimy na rozległą polanę. Widoczność jest ograniczona, bo nad polaną unosi się mgiełka. W oddali widać jednak drewniane ogrodzenie, a za nim znajomą sylwetkę bacówki. Pierwszy etap wędrówki za nami. Znajdujemy się na polanie Przysłop pod Maciejową. Pięć minut później jesteśmy we wnętrzu bacówki, pachnącej jeszcze świąteczne. Wypełnia ją orzeźwiający żywiczny aromat naturalnego drzewka świątecznego, przyozdobionego tradycyjnymi ozdobami, ale nie takim, jak zwykle spotykamy w naszych domach. Te tutaj to istne dzieła sztuki, które są efektem ręcznej, perfekcyjnej roboty. Ich surowcem są słomki, kolorowy papier i nitki splecione w piękne kompozycje.

Wchodzimy do schroniska na Maciejowej. Wchodzimy do schroniska na Maciejowej.
Na zdjęciu widać, że ktoś próbował zrobić to samo, ale sufitem, a jak widać pozostały po nim tylko buty.

Świąteczne klimaty wewnątrz schroniska na Maciejowej.
Świąteczne klimaty wewnątrz schroniska na Maciejowej.

Pod Schroniskiem PTTK na Maciejowej. Pod Schroniskiem PTTK na Maciejowej.

O godzinie 1120 ruszamy w dalszą drogę kierując się czerwonymi znakami na południowy wschód na Stare Wierchy. Droga jest łagodniejsza bo prowadzi już grzbietem górskim, nie mamy pięknych dalekosiężnych panoram górskich, ale otacza nas zupełnie coś innego niezwykle emocjonującego. Pośród pięknych świerków z gałązkami uginającymi się od naporu pokrywającego je śniegu, wyłaniają się śnieżne istoty utworzone na szkielecie niskiej roślinności. Tylko przy mizernej wyobraźni można przejść obojętnie obok tych fantastycznych niezwykłości.

Kto tu stoi pomiędzy drzewami? Kto tu stoi pomiędzy drzewami?

Orzeł, czy pingwin? Orzeł, czy pingwin?

Kiedyś taką zimę spotkać można było wszędzie. Teraz w miejscach, gdzie większość z nas mieszka zima kojarzy się z białą anemią, z którą zapewne znów spotkamy się po powrocie z gór. Zbliża się już 13.00, a przed nami wyłania się duża polana Stare Wierchy. Jesteśmy na wysokości 998 m n.p.m.

Schronisko PTTK „Stare Wierchy” (998 m n.p.m.). Schronisko PTTK "Stare Wierchy" (998 m n.p.m.).

Stare Wierchy były od bardzo dawna miejscem, gdzie schodziły się granice trzech wsi: Ponic, Obidowej i Poręby Wielkiej. Znane były już od niepamiętnych lat karpackim wędrowcom, którzy przechodzili tędy z północy na południe i z południa na północ. W owych czasach stała tu podobno karczma. Jednak któregoś dnia napadli na nią zbójnicy z Orawy i w czasie jej obrony karczmarz zabił jednego ze zbójników. Kamraci zabitego zbójnika zemścili się po latach i związawszy karczmarza łańcuchem utopili go w pobliskim potoku. Dziś stoi tu schronisko PTTK "Stare Wierchy", do którego wstępujemy by zagrzać się. Ciepło i klimat niedawnych świąt, podobnie jak pod Maciejową również i tu promieniuje z każdej strony.

O godzinie 1410 wracamy na szlak. Kierujemy się na wschód, dokąd biegną znaki czerwone i zielone, prowadząc nas na Obidowca (1106 m n.p.m.). Znów brniemy przez puszysty śnieg. Pod szczytem odchodzą w lewo znaki zielone do Koninek przez Suchorę i Tobołów, i tam też skręcamy. Wkrótce wędrujemy grzbietem pozbawionym zwartego drzewostanu. To jest polana Suhora. Powietrze delikatnie, aczkolwiek dość mroźnie zawiewa nasze twarze. Chłód jednak nie doskwiera. Rozgrzewa nas wspólna wędrówka oraz ciągłe przebijanie się przez świeży śnieg.
Za niedługo przechodzimy w pobliżu łagodnego szczytu Suhory (1000 m n.p.m.).Na nim znajduje się obserwatorium astronomiczne, należące do Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Nie bez przyczyny na jego lokalizację wybrano ten właśnie szczyt. Atrybutami tego miejsca jest czyste powietrze i brak w pobliżu większych miejscowości, które by swoimi światłami zakłócały obserwację.

Za szczytem Suhory szlak wprowadza nas do lasu, ale na krótko, bo po parunastu minutach ponownie wychodzimy na polanę o nazwie Starmaszka. Jesteśmy już blisko kolejnego szczytu - Tobołów (994 m n.p.m.). W jego sąsiedztwie znajdują się dwa małe narciarskie wyciągi orczykowe. Po drugiej stronie szczytu rozciąga się polana Tobołów, której widok każde nam myśleć o niej jak o mekce narciarstwa. Narciarze przez nią przebiegają, skaczą i wykonują akrobacje korzystając z zainstalowanych tutaj urządzeniach technicznych, a także zjeżdżają do Koninek po najdłuższej w Gorcach nartostradzie (1450 m długości). Miejsce to połączone jest z Koninkami wyciągiem krzesełkowym "Tobołów". Dolna stacja wyciągu leży na terenie dawnego ośrodka wypoczynkowego Huty im. Lenina (później Sendzimira) z Krakowa. Obecnie ośrodek ten posiada zaplecze 200 miejsc noclegowych i zwie się Ostoja Górska Koninki.

Mamy już godzinę 1530. Zapada szarówka. Od kilku minut znacznie wzmógł się też opad śniegu. To przez niego wyglądamy teraz jak bałwany, a widoczność znacznie się zmniejszyła. Mamy jednak przed sobą oświetloną nartostradę, która daje gwarancję, że nie zgubimy się. Schodzimy zatem z zielonego szlaku i idąc wzdłuż skraju nartostrady w kilkanaście minut schodzimy do Koninek, gdzie kończymy piękną, zimową wędrówkę. Niestety wracamy do miejskiego zgiełku.

Dorota Szala            


Linia

Ponice - Stare Wierchy - Koninki
14.01.2012 r.

Data
odbycia
wycieczki
Trasa wycieczki Nr grupy
górskiej
wg reg. GOT
Punktów
wg reg.
GOT
Czy
przodownik
był obecny
14.01.2012 Ponice - Bacówka PTTK Maciejowa BZ.05 6 Tak
14.01.2012 Bacówka PTTK Maciejowa - Schronisko PTTK Stare Wierchy BZ.05 6 Tak
14.01.2012 Schronisko PTTK Stare Wierchy - Obidowiec BZ.05 5 Tak
14.01.2012 Obidowiec - Poręba Wielka - Koninki BZ.05 5 Tak
  RAZEM 22  
Linia
Relacja fotograficzna - Ewa Skrzyńska
Relacja fotograficzna - Klub Wierch
Relacja fotograficzna - Dorota Szala
Linia

Powrót
copyright