kontur (2 kB)

TURBACZ
Kowaniec - Długa Polana

w dniu 12 stycznia 2013 r.

Linia
Prowadząca: Ewa Skrzyńska - Przodownik Turystyki Górskiej
Pogoda: cudowna zima
Turbacz

„...I nie wie nikt, w czym śniegu leży tajemnica...”

Po przerwie świątecznej KTG „Wierch” znów wyrusza na szlak. Ciągle wracamy na Turbacz - indywidualnie albo w grupie, w upale albo strugach deszczu. Tym razem zimowe wejście na rozpoczęcie kolejnego roku turystyki. Wycieczkę prowadzi Ewa. Śniegu na żółtym szlaku przez Bukowinę Miejską jest wystarczająco dużo, by po pierwszym podejściu przystanąć pod pretekstem fotografowania widoków i pozbyć się nadmiaru ciepłej odzieży. A wokół - dobrze znane krajobrazy przysypane srebrnym puchem, drzewa uginające się pod ciężarem bieli, stalowe niebo. Wszystko, co znajome, zmienia się w zimowej aurze. Zaraz, zaraz, jest szlak? Jest. Najmłodszy uczestnik wyprawy, Grześ, zwierza się: „Idę dalej tylko dlatego, że tato pozwolił mi zbudować igloo koło schroniska!” Wędrujemy żwawo, ciesząc się, że ktoś już szedł naszą ścieżką i nie musimy udeptywać drogi. Powoli wyrównują się oddechy, ustala tempo marszu. Zanurzamy się w ciszy, której zdają się nie zakłocać ani nasze głosy, ani uderzenia kijów, ani kroki. Słońce od czasu do czasu przebija się przez chmury.

Na szlaku

Przy „papieskiej” kaplicy Matki Bożej Królowej Gorców spotykam Janka i Artura (którego zabraliśmy z Myślenic i który wytrwale fotografuje zimowe pejzaże. Może się z nami nimi podzieli? W dużym zbliżeniu widoki Tatr wyłaniających się zza chmur muszą być imponujące). Manipuluję przy obiektywie i czuję, że jest bardzo zimo. „Dziewięć i pół stopnia poniżej zera!” oznajmia Janek, który nie boi się zasp i podchodzi do kaplicznego termometru. Rzeczywiście, śnieg lekko chrzęści pod nogami. I trochę się zapada, zwłaszcza po przejeździe traktorka z pługiem. Oszronione drogowskazy zapowiadają, że do schroniska już niedaleko. Jeszcze wystawiony w sierpniu 2012 roku krzyż upamiętniający „Żołnierzy Wyklętych”, do połowy zasypany. Jeszcze kawałek. Letnie „20 minut” trochę się przedłuża, ale w końcu stajemy przed schroniskiem. Sople zwisają z dachu tak, jakby ktoś specjalnie udekorował nimi budynek.

Jadalnia na pierwszym piętrze. Moje stałe miejsce pod portretem Orkana jest już zajęte, ale przy innych stołach jeszcze pusto. Zrzucam plecak i kurtkę. Sala powoli zapełnia się uczestnikami wycieczki. Są już prezes KTG Zdzisiek z żoną Elą, Anka, Grzegorz, Jola, Elżbieta, Kazimierz... Trudno wymienić wszystkich. Minęło południe. Uśmiechnięta pani za bufetem przyjmuje zamówienia na domowy żurek, barszcz, pyszną zupę borowikową z kluseczkami. Jest też szarlotka i oblany jagodową (pardon, borówkową) konfiturą deser gorczański. Wszystko to świetnie smakuje i znika z talerzy, aż miło patrzeć. Nie wiem, kto realizował zamówienia w kuchni, ale jestem tej osobie winna podziękowanie za pełną miłości bliźniego „kawę rozpuszczalną z płaskiej łyżeczki, z mlekiem” - była doskonała. A kawa w schronisku to jest luksus i rozpieszczanie turysty... Kiedy nadchodzą Mirka z Alą, za nimi prezes Oddziału, Gienek, zaczynają się rozmowy o planach turystycznych KTG na bliższą i dalszą przyszłość. Podbijamy książeczki GOT, odpoczywamy.

Schronisko na Turbaczu

Wychodzimy ze schroniska w momencie, kiedy na moment ukazuje się błękitne niebo. Igloo Grzesia jest gotowe: to sympatyczna norka w śniegu, jakiej nie powstydziłby się pewnie żaden Tolkienowski hobbit. Dorośli podejmują błyskawiczną decyzję: „Idziemy na szczyt!”. Po chwili stajemy w krainie zupełnie białych drzew. Seria pamiątkowych zdjęć. Czas wracać, by nas zmierzch nie zastał w drodze. Schodzimy zielonym szlakiem. Pogoda nadal nam sprzyja, bo ustępują gęste zwały chmur i naszym oczom ukazują się Tatry z charakterystyczną piramidą Lodowego Szczytu. W promieniach chylącego się słońca panorama nabiera złotoróżowych barw. W 1919 roku Mieczysław Orłowicz pisał, że „zjazd narciarski [z Turbacza] do Nowego Targu uchodzi za najlepszy w Zachodnich Beskidach”. Widok przemierzających tę trasę turystów na nartach śladowych i ski-tourowych (ci zdecydowanie przeważają) dowodzi, że po prawie stu latach szlak zachował atrakcyjność. Gdyby było na nim trochę mniej skuterów śnieżnych i quadów!...

Na Długiej Polanie trwają zawody narciarskie UJ. Na nas czeka pan Rafał w rozgrzanym autobusie oraz koledzy, którzy spędzili dzień na stoku. Zmęczeni, ale szczęśliwi wracamy do Krakowa, licząc na to, że zima będzie dla nas łaskawa także podczas następnych wycieczek.

Olga Płaszczewska

Linia

Trasa górska:

Zachód slońca
Zachód słońca. fot. Ewa Skrzyńska Linia

Kowaniec - Turbacz - Kowaniec
12.01.2013

Data
odbycia
wycieczki
Trasa wycieczki Nr grupy
górskiej
wg reg. GOT
Punktów
wg reg.
GOT
Czy
przodownik
był obecny
12.01.2013 Nowy Targ - Kowaniec - Schronisko PTTK na Turbaczu BZ. 05 14 Tak
12.01.2013 Schronisko PTTK na Turbaczu - Turbacz 1310 m BZ. 05 1 Tak
12.01.2013 Turbacz 1310 m - Schronisko PTTK na Turbaczu BZ. 05 1 Tak
12.01.2013 Schronisko PTTK na Turbaczu - Kowaniec BZ. 05 8 Tak
RAZEM 24  
Relacja fotograficzna - Olga Płaszczewska
Relacja fotograficzna - Grzegorz Szczotka
Relacja fotograficzna - Ela Czader
Relacja fotograficzna - Ewa Skrzyńska
Relacja fotograficzna - Ala Obrzut
Relacja fotograficzna - Zdzisław Gardziel
Relacja fotograficzna - Alicja O.
Linia
Powrót
kontur (2 kB)
copyright