kontur (2 kB)

"Niech Wiatr gra pieśń o Łemkowyni"
- Beskid Niski

Etap 3

29-31 styczeń 2016 roku

Linia
Kierownictwo wycieczki: Dorota i Marek Szala
Linia Buton
szlaczek2 (8 kB)
Dzień 1
29 stycznia 2016 r.

Przed nami ostatnie trzy dni stycznia. Godzina 10.00. Jesteśmy w sercu Beskidu Niskiego, w sercu Magurskiego Parku Narodowego. Jest piękniej niż myśleliśmy. Zimowo, ale nie mroźnie, ledwie dwie... może trzy kreski poniżej zera. Słonecznie. To kolejny etap całorocznej wędrówki przez Łemkowszczyznę. Zaczynaliśmy ją niedaleko stąd, nieco na wschodzie - był to ostatni letni weekend. Nadeszła jesień, zabarwiła lasy, a my przenieśliśmy się na zachodnie krańce Łemkowszczyzny. W środku zimy postanowiliśmy zaglądnąć na środkową część Łemkowszczyzny, w sam środek Magurskiego Parku Narodowego, a właściwie na enklawę wyłączoną z jego obrębu.

Magurski Park Narodowy obszarem obejmuje górne dorzecze Wisłoki oraz pasmo Magury Wątkowskiej. Pełni on istotną rolę ekologiczną jako obszar przejściowy między przyrodą Karpat Zachodnich i Karpat Wschodnich. Tutaj spotykają się i mieszają wschodnio i zachodnio karpackie gatunki flory i fauny . Dawni mieszkańcy, Łemkowie, żyli tu współegzystując z tą przyrodą. W dolinach przez nich zamieszkiwanych zostały jeszcze łąki i pastwiska, leżące poza lub w obrębie Magurskiego Parku Narodowego. Jednak 90% obszaru Magurskiego Parku Narodowego stanowią dzisiaj lasy, w których ostoję mają różnorodne gatunki roślin i zwierząt.

Wizytę na środkowej Łemkowszczyźnie zaczynamy od Ośrodka Edukacyjnego im. Jana Szafrańskiego w Krempnej, gdzie zapoznajemy się z walorami przyrodniczymi regionu, do którego przybyliśmy. Podczas spektaklu przyrodniczego pracownicy ośrodka zabierają nas do centrum świata przyrody Magurskiego Parku Narodowego. Z jednego miejsca oglądamy ją przez cztery pory roku.

niski03-01 (58 kB)

Po spektaklu przyrodniczym wędrujemy do opuszczonej doliny, w górę potoku, przez dawnych mieszkańców doliny zwanego Żydołczyk. Dzisiaj na mapach opisuje się go nazwą Krempna, tak jak miejscowość, w której kończy on swój bieg zasilając wody Wisłoki. W głębi doliny, cztery kilometry od Krempnej, stała niegdyś łemkowska wieś Żydowskie. Zostały po niej resztki cmentarzy przycerkiewnych, krzyż przydrożny i wspomnienie. Historia mieszkańców tej doliny zatrzymała się nagle, podobnie jak wielu innych dolin Łemkowszczyzny. Toczyła się tutaj harmonia egzystencji naturalnej przyrody z tą wprowadzoną przez Łemków. Dzisiaj pozostały już tylko sady, wciąż jeszcze owocujące. Służyły człowiekowi, teraz dzikiej zwierzynie i ptactwu.

niski03-02 (130 kB)

Z nieistniejącej wioski Żydowskie wspinamy się na wzniesienie Wysokie. Podążamy skrajem polan pokrywających stoki opadające do doliny dawnej wsi. W czasach Łemków znajdowały się na niej pola uprawne i pastwiska. Dzisiaj powstrzymuje się na nich sukcesję lasu. Są koszone. Pokryte obecnie deseniem zimy lśniącym w intensywnym słońcu - białym puszkiem przykrytym cieniutką warstewką zmrożonego śniegu, jakby chrupiącym lukrem.

niski03-03 (33 kB) niski03-04 (54 kB)

Ze szczytu góry roztacza się olśniewająca panorama. Na północy dolina, którą przemierzaliśmy, za nią grzbiet Magury Wątkowskiej. Na północnym wschodzie Żydowska Góra (711 m n.p.m.) wznosząca się po drugiej stronie doliny Żydołczyka. Na północnym zachodzie widok sięga Magury Małastowskiej (813 m n.p.m.). Oślepiające słońce zabiera jednak widoki z południa. Wciąż tkwi wysoko na zimowym widnokręgu, choć od południa minęło już półtorej godziny. Wracamy do Krempnej.

Na zakończenie dnia zwiedzamy cerkiew św. św. Kosmy i Damiana w Krempnej. Jest ona najbardziej typowym przykładem budowli sakralnych wznoszonych na zachodniej Łemkowszczyźnie.

niski03-05 (76 kB)

Tutaj na środkowej Łemkowszczyźnie, miesza się nie tylko przyroda Karpat Wschodnich i Zachodnich, ale też widać najlepiej przenikanie kultur Wschodu i Zachodu, na styku których wykrystalizowała się barwna kultura Łemków. Ścieranie się i przenikanie wpływów wschodu i zachodu widać zwłaszcza w architekturze cerkwi łemkowskich, o czym przekonamy się wizytując ocalałe cerkwie w okolicznych wsiach. Większość wsi łemkowskich miało swoją cerkiew, jedną, dwie, a czasem nawet trzy. Trzy jednocześnie! Tak jak w odwiedzonym Żydowskim, podobnie jak w Lipowcu odwiedzonym podczas pierwszej wyprawy w cyklu „Niech wiatr gra pieśń o Łemkowyni”.

szlaczek2 (8 kB)
Dzień 2
30 stycznia 2016 r.

Przemieszczamy się w miejsce, gdzie czas płynie inaczej... po swojemu. Nic go tu nie powstrzymuje, nic go tutaj nie goni. Płynie sobie jak rzeka wijąca się pomiędzy wzniesieniami Beskidu Niskiego, Wisłoka, czy też Zawoja. Nad nami wiszą śniegowe chmury. Wokół silnie przymglone powietrze. Na twarzy czuć chłodne powiewy wiatru. Bezludzie.

Ruszamy od Rostajnego. Idziemy drogą pokrytą zlodowaciałym śniegiem. Z lewej płynie szeroko Wisłoka, rozpychając się w szerokim korytem. Co rusz przy drodze napotykamy wilcze tropy, mnóstwo takich tropów, a gdzieniegdzie, na potwierdzenie obecności drapieżnika – jego odchody. Grupa trzyma się blisko siebie, prowadzona przez Łemko, można powiedzieć tutejszego. Niedaleko stąd mieszkali jego rodzice, rodzina. Ogarnia nas pustkowie, zaś jego zapewne otaczają obrazy z przeszłości i wspomnienia. Zapisana jest w nich historia jego przodków. Dziś wszystko jest tu inaczej. Zmieniło się zupełnie i czasy są inne. Ilu z nich, potomków dawnych mieszkańców tych dolin chciałoby tu dziś powrócić – to nurtująca myśl. Sercem z pewnością są tutaj od zawsze. Wielu z nich na tejże ziemi chce spocząć po zakończeniu ziemskiej wędrówki. I tak też się staje. Widzieliśmy to nie jeden raz. Na przykład we wsi Czeremcha, gdzie również nie ma domów i mieszkańców. Tam wśród starych nagrobków zobaczyliśmy jeden nowy – pochówku dokonano w 2008 roku, kobieta życzyła sobie, aby po śmierci spocząć na ziemi swej matki.

Docieramy do wsi Nieznajowa. Widzimy kolejny krzyż przydrożny. Na Łemkowszczyźnie jest ich więcej niż gdziekolwiek indziej. Resztki cmentarza, przy którym jeszcze po wojnie stała stara cerkiew wybudowana w 1780 roku, dzieło cieśli Teodora Rusinko. Stała tutaj długo, w tej opuszczonej dolinie bez domów (które zniknęły stąd wcześniej). Jakież niesamowite wrażenie musiała wzbudzać wśród wędrujących tutaj w owym czasie. Stała, trwała, ale też niszczała pozbawiona opieki. W końcu runęła w 1963, albo w 1964. Nie znalazła kustosza, choć uznawana była za jedną z najładniejszych cerkwi zachodniołemkowskich. W 2008 roku postawiono tu drzwi do wioski. Można je otworzyć i przezeń przejść na drugą stronę, by okiem wyobraźni zobaczyć to czego już tu niema, chyże i ludzi.

niski03-06 (36 kB)

Droga przed cerkwiskiem skręca na południe... zaraz przed drewnianym, ale niezbyt starym domem. Ktoś w nim jest. Ciekawe kto? Może potomek dawnych mieszkańców, a może ktoś kto szuka ciszy i samotności. Przechodzimy po lodzie bród potoku Zawoja, który wpada tutaj do Wisłoki. Pod drugiej stronie Wisłoki stoi znana chatka „Nieznajowa” będąca pod opieką Stowarzyszenia Miłośników Nieznajowej, a funkcjonująca jako schronisko dla niewymagających turystów. Przed jej progiem pojawia się człowiek, być może zaskoczony naszą obecnością, w ogóle obecnością innej żywej duszy. Pyta o warunki przejścia żółtym szlakiem do Wołowca przez dolinę Zawoi. Nie możemy mu pomóc, bo nie idziemy z tamtego kierunku.

Prawdziwy Beskid Niski, to ten dziki i nieujarzmiony przez człowieka. Taki autentycznie jest nadal. Niegdyś takie były też niedalekie Bieszczady, dzisiaj po Bieszczadach pozostały legendy. Trzeba w nich dobrze szukać, aby znaleźć tamte klimaty, zaś w Beskidzie Niskim mamy je wciąż... teraz.

Droga, którą maszerujemy wpada do Wisłoki. Służy jej za dno. Rzeka jest w tym miejscu szersza. Ostatnie ocieplenie zabrało z niej pokrywę lodową. Musimy jednak przejść na drugą stronę. Niektórzy układają ścieżkę z gałęzi, kamieni, czy brył lodu wyrwanych z brzegu rzeki. Nie każdemu jednak udaje się przejść „na sucho”. Odważniejsi decydują się na inny sposób i chyba najlepiej na tym wychodzą: ściągają buty, skarpety, podwijają spodnie w górę i przechodzą na bosaka. Najtrudniejszy jest pierwszy kontakt z lodowatą wodą, potem idzie gładko. Jest przecież taka metoda lecznicza nazywana krioterapią. Nie można szybko pokonać brodu rzeki, bo dno jest kamieniste. Nogi i stopy szybko jednają się z zimnem. W końcu trzeba stanąć na przeciwległym brzegu, oblodzonym i śliskim. Bosa stopa dobrze jednak trzyma się takiej nawierzchni. Od razu po wyjściu z wody nogi ogarnia gorąc, jakbyśmy weszli nimi na rozpalone węgielki. Wycieramy je do sucha, nakładamy skarpety, buty. Jesteśmy gotowi do dalszej drogi. Przeszkoda za nami. Czy dalej będą podobne? I owszem są, ale daje się jej pokonać bez ściągania butów. Szkoda, bo to niezwykłe doświadczenie.

niski03-07 (103 kB) niski03-08 (106 kB)

Wkrótce dochodzimy do rozejścia dróg. Skręcamy w prawo do doliny potoku o łemkowskiej nazwie Czorne (podobnie jak nieistniejąca w niej wioska). Przy rozejściu dróg stoi murowana, XIX-wieczna kapliczka domkowa. Droga delikatnie pnie się górę. Chmury są tak nisko, że zanurzamy się w nich szybko, już po zyskaniu kilkunastu metrów nad poziomem morza. Maleje widoczność, robi się chłodniej.

Mijamy kolejne krzyże przydrożne. Z lewej wśród pastwisk widoczna jest mała bacówka. W sezonie prowadzi się tutaj wypas. Dochodzimy do jednego z dwóch stojących w wiosce domów. Gospodarz otwiera furtkę i wpuszcza nas na teren obejścia. Z lewej zaraz za furtką jest czynna studnia, typowa wiejska obudowana drewnianym daszkiem, z korbą i wałkiem na którym nawija się łańcuch z uczepionym wiadrem. Powyżej mamy stary dom, nieco pochylony na bok, w sezonie letnim wraca do niego życie, przyjeżdżają tutaj studenci ASP na warsztaty. W tym domu przyszedł na świat i spędził dzieciństwo nasz Łemko Gienek. Za domem w obejściu stoi pięć koni. Pilnuje ich pies. Musi być przy nich cały czas, bo wilków jest tu sporo. – Wilki często zaglądają tutaj – mówi gospodarz – tutejsze okolice są ich domem.

niski03-09 (74 kB) niski03-10 (92 kB)

Wracamy na rozejście dróg, skąd kierujemy się w stronę Radocyny, kolejnej wioski istniejącej jedynie na mapie. Zatrzymujemy się na skraju dawnej wsi w hostelu „Radocyna”. Długa przerwa.

Z Radocyny przechodzimy nieco na północ, gdzie kiedyś znajdował się skraj wioski Długie. Wioska ta ciągnęła się przez 3 kilometry od doliny Wisłoki, wzdłuż jej prawobrzeżnego dopływu w kierunku przełęczy Długie. W 1881 roku stało w niej 36 gospodarstw, zamieszkiwanych przez 247 osób. Odwiedzamy to co zostało po łemkowskiej wsi - cmentarz, cerkwisko. Dalej jest jeszcze cmentarz z okresu I wojny światowej nr 44 zaprojektowany przez Dušana Jurkoviča. Na drugim końcu wsi stoją symboliczne drzwi. Drzwi do wsi, której już nie ma.

Przechodzimy przez przełęcz, gdzie od wielu lat stoi krzyż pamiętający Łemków mieszkających w dolinach. Schodzimy do Wyszowatki, gdzie kończymy wędrówkę.

niski03-11 (82 kB)

Późnym popołudniem po posiłku zostajemy przerzuceni do Świątkowej Wielkiej, dawnej wsi łemkowskiej położonej w dolinie potoku Świerzówka, który poniżej wsi wpada do Wisłoki. W 1785 roku mieszkało w niej 528 grekokatolików i 14 Żydów. Kiedyś wieś nazywano krótko Świątkowa. Zresztą dzisiaj też tak się mówi. Podobnie jak pobliska Świątkowa Mała nosiła nazwę Świątkówka.

niski03-12 (48 kB)

Pod cerkwią czeka na nas ksiądz Józef Obój, proboszcz z Desznicy. Ujmuje nas opowieścią o żyjących tutaj Łemkach i pokazuje niezwykłą cerkiew greckokatolicką pw. św. Michała Archanioła z 1757 roku, kolorowo malowaną od zewnątrz. Tak niegdyś wyglądało wiele łemkowskich cerkwi. Barwy cerkwi w Świątkowej Wielkiej zrekonstruowano na podstawie odszukanych pozostałości pierwotnych farb, zachowanych m.in. w szczelinach między deskami, czy na ich łączeniach.

niski03-13 (97 kB)

Wnętrze cerkwi zostało rozkradzione po wysiedleniach. Przetrwała jedynie polichromowana dekoracja stropu świątyni ze scenami koronacji Maryi, wzięcia proroka Eliasza do nieba oraz sceny z życia Chrystusa i jego matki. W 1986 roku zdewastowany obiekt został zaadaptowany na kościół rzymskokatolicki. Obecne wyposażenie pochodzi z innych zniszczonych świątyń, znajdujących się niegdyś w okolicy.

W 1945 roku prawie wszyscy mieszkańcy Świątkowej ulegli agitacji. Wyjechali na sowiecką Ukrainę zostawiając swoje góry i ziemie swoich przodków. Los rzucił ich w okolice Drohobycza, Lwowa i Stanisławowa. We wsi zostały wówczas zaledwie cztery rodziny łemkowskie, jednak nie na długo, bo w 1947 roku i one zostały przymusowo wywiezione podczas Akcji „Wisła”. Po 1957 roku część ludności łemkowskiej powróciła do wsi. Mieszka w niej dziś kilka rodzin łemkowskich.

niski03-14 (70 kB)

Proboszcz proponuje nam jeszcze odwiedzenie Świątkowej Małej, gdzie stoi inna zabytkowa, greckokatolicka cerkiew św. Michała Archanioła. Przestała być użytkowana po okresie schizmy tylawskiej, kiedy mieszkańcy wsi przeszli na prawosławie. Niszczała. Zdewastowana, z rozkradzionym wyposażeniem wnętrza została w latach 50-tych XX wieku adaptowana na kościół rzymskokatolicki. Do świątyni przeniesiono te elementy wyposażenia, jakie udało się uratować ze zniszczonej po 1947 cerkwi w Rozstajnem. W latach 70-tych XX wieku znów została kilkakrotnie zdewastowana przez złodziei, którzy okradli ikonostas. Do dnia dzisiejszego brakuje w nim carskich oraz diakońskich wrót oraz ikon w rzędzie świąt oraz proroków. Ocalały wizerunki w rzędzie Deesis, w którym znajdują się postacie apostołów, ewangelistów, Jana Chrzciciela oraz dwie ikony Matki Bożej. Jedna z ikon Matki Bożej zastępuje tradycyjne wyobrażenie Chrystusa na centralnym miejscu w rzędzie Deesis. Przedstawia ona Matkę Boską pochylającą głowę ku głowie Syna, aby przytulić swój policzek do jego policzka. Jest to wizerunek typu Eleusa (Umilenie). W miejscu carskich wrót znajduje się obraz Chrystusa Nauczającego. Z kolei na ścianach bocznych cerkwi wiszą ocalałe siedemnastowieczne ikony, w tym wyobrażenie Sądu Ostatecznego oraz postać Matki Bożej typu Hodigitria, przedstawiającą ją jako Przewodniczkę wskazująca na Chrystusa. To najstarszy i najbardziej rozpowszechniony typ ikonograficzny przedstawienia Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus na ręku.

niski03-15 (90 kB)

Po wyjściu ze świątyni obchodzimy ją jeszcze od zewnątrz. W sąsiedztwie cerkwi w Świątkowej Małej zachowało się kilka nagrobków, które znaczą miejsce dawnego cmentarza łemkowskiego. Ksiądz Józef długo by jeszcze nam opowiadał. Na spotkanie z nami wykorzystał każdą wolną sekundę, zostawiając sobie minimum czasu niezbędnego na powrót do Desznicy, gdzie wzywają go obowiązki duszpasterskie. Jutro wrócimy do Świątkowej Wielkiej, by rozpocząć trasę pieszą niedawno otwartym szlakiem.

Wracamy do Kotani, gdzie odpoczywamy i spędzamy kawałek karnawałowego czasu. W dzisiejszy sobotni wieczór zasiadamy wokół ogniska. W jego bliskości znika zimowy chłód, ciągnący znad płynącej nieopodal Wisłoki. O tej porze roku na dawnej Łemkowszyźnie trwał zimowy czas wesel, karnawału, który ciągnął się od święta Jordanu (czyli od Trzech Króli) do puszczania (czyli zapustów). Ten czas nazywany był tutaj miasnyci. Mówi o nim stara łemkowska rymowanka, opowiadająca pewną historię, która kończy się w zimową sobotę, taką jak dziś:

Było to pizno w oseny
jak sia zymnyj Maksym żenył.
Prawda, choc był nebohatyj,
a za to kupył na wesila
korowu rohatu.
Prywiódł domił,
dał ii sołomy, cy tam striasty
sam poletił do Parasky.
- Chod widity moja luba!
Korowa jest dost hruba,
Bude miasa z niej ne wroku,
Że ne zime toho roku!
A jak pryde na miasnyci,
Skinczat sia kieselyci,
To wyjmesz z iszczate ładni
I zime sy paradni!
- Tak mij hołube,-
Paraska sia pokus skube,
- Żeby skoro lem subota,
bo u mene je ochota
do wesila i do tańciu
i do tebe mij lubiańciu!

Zabawą i tańcami kończymy ten dzień, zresztą tak samo jak wczoraj... To nasze miasnyci.

szlaczek2 (8 kB)
Dzień 3
31 stycznia 2016 r.

Niezbyt zachęcająco rozpoczął się ten dzień. Ulewa, przechodząca w śnieżycę. Trwało to jednak krótko i nie do wiary co się później stało z pogodą.

Podjeżdżamy do Świątkowej Górnej, na drugi koniec wsi pod stoki Mareszki, gdzie funkcjonuje mikrostacja narciarska, której nazwa brzmi jak nazwa góry na której jest zlokalizowana. silnie oblodzona końcówka drogi znacznie opóźnia nasze wyjście na trasę, ale wszystko mamy zaplanowane z rezerwą: długości odcinków do przebycia, czy czasy przejść. Zdążymy bez pospiechu. Idziemy.

Przed nami szlak wyjątkowy, nowy, otwarty zeszłego roku, 1 października. Wiedzie przez Świerzową Ruską, nieistniejącą wioskę łemkowską, leżącą w obszarze chronionym Magurskiego Parku Narodowego, a więc wcześniej niedostępną turystycznie.

Szlak zagłębia się w dolinie potoku Świerzówka, wiedzie w górę doliny do źródlisk potoku. Na początku naszej drogi jest odejście do starego cmentarza i miejsca gdzie stała cerkiew. Przechodzimy mostkiem nad Świerzówką i podchodzimy na niewielkie wzniesienie, gdzie stoją świadectwa dawnych mieszkańców doliny.

niski03-16 (124 kB)

Tu nic nie jest tym, czym się wydaje. Dolina jest silnie zarośnięta. Zarośla i śnieg ukrywają ruiny piwnic i ziemianek, ale nie aż tak bardzo, aby ich nie wypatrzeć. Wiosną, czy latem, kiedy roślinność obrasta listowiem byłoby znacznie trudniej. Droga prowadzi w górę doliny, co pewien czas przecinając bród potoku. Z pokonaniem takich miejsc nie ma jednak problemu, dzięki zbudowanym mostkom. W wielu miejscach bród można pokonać po lodzie, mimo odwilży w środku zimy.

Dziki las zszedł już praktycznie do samego dna doliny. Miesza się z mnóstwem zdziczałych drzew owocowych, które kiedyś stały przy ludzkich domostwach. Wciąż jeszcze owocują, co rok po odejściu zimy zakwitają, a potem owocują, wzbogacając menu ptactwu i leśnej zwierzyny.

niski03-17 (104 kB)

Wśród drzew stoją potężne krzyże - największe krzyże przydrożne w Beskidzie. Ich wielkość sięga 4 m, zaś najwyższy ma 454 cm i waży 2 tony. Są jakby nie z tego świata - wielkoludy pośród innych łemkowskich krzyży rozrzuconych po całej Łemkowynie. W pobliżu jednego z wysokich krzyży widać jeszcze podmurówkę domu i kamienną piwnicę. Dróżka wkrótce podchodzi na przełęcz, zaś dolina rozszerza się wchodząc na łąki. Obecnie są one wykaszane przez pracowników MPN. Stoi tutaj wiata, gdzie chwilkę odpoczywamy.

Niedaleko stąd mamy przełęcz Majdan. Tak jest opisane to miejsce na tabliczce przyczepionej do drzewa, ale faktycznie przełęcz ta znajduje się nieco na południe stąd. Przebiega przez nią Główny Szlak Beskidzki. Za jego wskazaniami wspinamy się na grzbiet Magury Wątkowskiej. Im wyżej tym bardziej baśniowo. Cudowna zima tak pięknie opatuliła las. W promieniach słońca błyszczą obielone gałązki, jakby obsypane brokatem.

niski03-18 (74 kB)

Docieramy na grzbiet, nieopodal szczytu Magury (842 m n.p.m.), na który skręca czerwony szlak. W miejscu do którego dotarliśmy jest niewielki ołtarz polowy, obok niego stoi kamienny obelisk z krzyżem papieskim. Jest też tablica z opisem szczytów widocznych na południu. Niedaleko stąd na zachód od szczytu Magury wznosi się Wątkowa (8462 m n.p.m.), najwyższy szczyt w paśmie Magury Wątkowskiej. Zdobywamy go po czym wracamy tą samą drogą na Przełęcz Majdan i dalej czerwonym szlakiem do Bacówki PTTK w Bartnem.

Zacieśniamy się w niewielkiej jadalni bacówki. Gospodarz chyba nie spodziewał się takiego tłumu gości, a każdy chce coś przekąsić. Kończą się pyszne pierogi łemkowskie. Nie dla wszystkich ich starczyło, bo cieszyły się największa popularnością, ale pan Andrzej proponuje również inne specjały.

Długa przerwa w bacówce szybko mija. Udajemy się w dół doliny potoku Bartnianka, do centrum Bartnego. Po drodze poszukujemy starych drewnianych chat łemkowskich, zwanych chyżami. W Bartnem zamieszkałym wciąż niemal w stu procentach przez ludność łemkowską stoi ich jeszcze wiele. W wsi czeka już na nas proboszcz cerkwi prawosławnej. W Bartnem stoją dwie cerkwie prawosławna i greckokatolicka, obie pod tym samym wezwaniem Świętych Kosmy i Damiana. Ksiądz Mirosław Cidyło oprowadza nas po nich.

niski03-19 (52 kB)

Cerkiew, w której się znajdujemy wzniesiono w 1928 roku w stylu wschodniołemkowskim, gdy blisko siedemdziesiąt procent mieszkańców wsi wróciło na prawosławie. Dziewiętnastowieczny ikonostas pochodzi z Wołynia, podarowany do cerkwi w Bartnem w 1934 roku. W czasie wojny, a właściwie podczas Akcji „Wisła” zaginęły dwie namiestne ikony, które odtworzono ze zdjęć. W obecnym ikonostasie znajdują są współczesne ikony. W środkowej części ikonostasu odnaleźć można kopię cudownej ikony przedstawiającej Matką Bożą Poczajowską, której oryginał znajduje się w soborze Zaśnięcia Matki Bożej w Ławrze Poczajowskiej. Lśni swym balaskiem nad carskimi wrotami. Nie jest to pierwsza kopia tej ikony w bartniańskiej świątyni prawosławnej, bowiem wcześniejszą zabrali wysiedlani mieszkańcy Bartnego w 1947 roku.

niski03-20 (61 kB)

Cerkwie zazwyczaj wznoszono na miejscu wyniosłym, otaczano je kręgiem drzew, a często także ogrodzeniem z kamienia, czy drewnianych bali z gontowym daszkiem. Na teren takiej cerkwi wchodziło się przez drewnianą lub kamienną bramę. Tak właśnie prezentuje się cerkiew greckokatolicka pw. Świętych Kosmy i Damiana w Bartnem. Jej architektura reprezentuje typ dla cerkwi zachodniołemkowskich. Wybudowano ją w 1842 roku na miejscu starszej. Jej okazała sylwetka, obita i pokryta gontem doskonale komponuje się w krajobraz. Znajdujący się w niej ikonostas jest typowym przykładem ikony karpackiej z XIX wieku. Są tutaj XVII-wieczne ikony: Matka Boża z Dzieciątkiem i Chrystus Z boku stoi ołtarz boczny z 1797 roku.

niski03-21 (63 kB)

Cerkiew greckokatolicka służyła mieszkańcom Bartnego aż do wysiedleń w 1947 roku. 19 V 1947 Mieszkańców Bartnego poinformowano, że zapadła decyzja o ich wysiedleniu. Przed zachodem słońca dnia następnego wieś opuściło 86 rodzin. Od tamtej chwili cerkwie opustoszały.

W cerkwi greckokatolickiej w Bartnem nie odprawia się już nabożeństw. W latach 1968-70 przeprowadzono prace konserwatorskie, zrekonstruowano ogrodzenie, uporządkowano otoczenie. Dzisiaj cerkiew stanowi filię Muzeum Dwory Karwacjanów i Gładyszów w Gorlicach. Składowane są w nim różne elementy wyposażenia pochodzące z innych nieistniejących cerkwi. Wśród eksponatów znajdziemy w nim m.in. odrzwia z nieistniejącej cerkwi z Nieznajowej, na których namalowano postacie św. św. Piotra i Pawła.

szlaczek2 (8 kB)

Słońce schowało się już za Maguryczem. Wędrówka po Łemkowszczyźnie mogła by trwać jeszcze dłużej. Moglibyśmy wędrować po tych dróżkach i drogach nie wiadomo dokąd - donikąd i bez celu. Niektóre urywają się w lesie lub na łące, niektóre ukazują nieme znaki i świadectwa Łemków, pokazują jak wygląda ziemia z której nagle zniknął człowiek.

niski03-22 (67 kB)
Minął nam szybko ten czas - chwile radosne i piękne, spędzone z Wami;
czas poznawania, wędrowania i zabawy (naszego miasnyci)
- mógłby się nie kończyć.
Za ten czas wspólnie spędzony Wam dziękujemy.
Z takim zespołem ludzkim moglibyśmy iść na koniec świata,
nie straszne nam zimowe wiatry, czy dzikie, lodowate potoki.
Wkrótce kolejne spotkanie na szlaku,
tym razem będziemy przemierzać wschodnie krańce Łemkowszczyzny.

Niech wiatr gra pieśń o Łemkowyni!


Do zobaczenia na końcu świata,
na pograniczu Bieszczadów i Beskidu Niskiego.

Dorota i Marek Szala

wedrowki (11 kB)

Linia
Wpis trasy do książeczki GOT

Dzień 1

Krempna – Żydowskie - Wysokie - Krempna - 29.01.2016

Data
odbycia
wycieczki
Trasa wycieczki Nr grupy
górskiej
wg reg. GOT
Punktów
wg reg.
GOT
Czy
przodownik
był obecny
29.01.2016 Krempna – Żydowskie BW.02 7 Tak
29.01.2016 Żydowskie – Wysokie BW.02 4 Tak
29.01.2016 Wysokie – Żydowskie BW.02 2 Tak
29.01.2016 Żydowskie – Krempna BW.02 6 Tak
RAZEM 19  

Dzień 2

Rostajne – Czarne - Radocyna – Wyszowadka - 30.01.2016

Data
odbycia
wycieczki
Trasa wycieczki Nr grupy
górskiej
wg reg. GOT
Punktów
wg reg.
GOT
Czy
przodownik
był obecny
30.01.2016 Rostajne – Nieznajowa, cerkwisko [3,0 km] BW.02 3 Tak
30.01.2016 Nieznajowa, cerkwisko – Czarne [2,6 km] BW.02 3 Tak
30.01.2016 Czarne - Czarne, cmentarz – Czarne [2,4 km] BW.02 2 Tak
30.01.2016 Czarne - Hostel „Radocyna” – Długie, cerkwisko [1,8 km] BW.02 2 Tak
30.01.2016 Długie, cerkwisko – Przełęcz Długie – Wyszowadka [4,2 km] BW.02 5 Tak
RAZEM 15  

Dzień 3

Świątkowa Wielka - Przełęcz Majdan – Wątkowa - Bacówka PTTK w Bartnem – Bartne - 31.01.2016

Data
odbycia
wycieczki
Trasa wycieczki Nr grupy
górskiej
wg reg. GOT
Punktów
wg reg.
GOT
Czy
przodownik
był obecny
31.01.2016 Świątkowa Wielka – Przełęcz Majdan BW.02 6 Tak
31.01.2016 Przełęcz Majdan – Wątkowa BW.02 4 Tak
31.01.2016 Wątkowa – Przełęcz Majdan BW.02 2 Tak
31.01.2016 Przełęcz Majdan – Bacówka PTTK w Bartnem BW.02 3 Tak
31.01.2016 Bacówka PTTK w Bartnem – Bartne BW.02 2 Tak
RAZEM 17  

Wpis do książeczki odznaki „Przyjaciel Naturalnego Środowiska”

Data
wycieczki
Obiekt przyrodniczy Punkty
29.01.2016 Zwiedzanie Muzeum Magurskiego Parku Narodowego w Krempnej 15
29.01.2016 Magurski Park Narodowy trasa: Krempna – Żydowskie – Wysokie – Żydowskie - Krempna 20
29.01.2016 Obszar Natura 2000 „Beskid Niski” (PLB180002) trasa: Rozstajne –Nieznajowa – Czarne – Długie - Wyszowatka 15
29.01.2016 Zwiedzanie Obszaru Chronionego Krajobrazu Beskidu Niskiego miejsca: Świątkowa Wielka, Bartne 3
29.01.2016 Ścieżka przyrodniczo-kulturowa „Świerzowa Ruska” 3

• Obiekty przyrodnicze będące równocześnie obszarami NATURA 2000 są zaliczane tylko do jednej kategorii w czasie trwania wycieczki (decyduje o tym zdobywający odznakę).


Wpisy do książeczki odznaki „Turysta Przyrodnik”

Data
wycieczki
Obiekt przyrodniczy Punkty
29.01.2016 Zwiedzanie Muzeum Magurskiego Parku Narodowego w Krempnej 2
29.01.2016 Magurski Park Narodowy trasa: Krempna – Żydowskie – Wysokie – Żydowskie - Krempna 10
29.01.2016 Obszar Natura 2000 „Beskid Niski” (PLB180002) trasa: Rozstajne –Nieznajowa – Czarne – Długie - Wyszowatka 10
29.01.2016 Zwiedzanie Obszaru Chronionego Krajobrazu Beskidu Niskiego miejsca: Świątkowa Wielka, Bartne 10
29.01.2016 Ścieżka przyrodniczo-kulturowa „Świerzowa Ruska” 5

• Na podstawie znowelizowanego regulaminu odznaki „Turysta Przyrodnik” zatwierdzonego przez Prezydium Zarządu Głównego PTTK uchwałą nr 31/XVIIIi2014 z dnia 4 listopada 2014 roku.

. Linia
Wycieczka organizowana jest w ramach ogólnopolskiej akcji razem (16 kB)
Linia
Foto dzień 1 - Dorota i Marek Szala
Foto dzień 2 - Dorota i Marek Szala
Foto dzień 2 - Dorota i Marek Szala
Relacja fotograficzna - Elżbieta Żak
Relacja fotograficzna - Kamila Bytomska
Powrót



kontur (2 kB)
copyright